Posted by admin
Kwiecień - 3 - 2012

W ostatni weekend marca odwiedziliśmy Szczecin.

W Lubieszynie (miejscowości oddalonej około 8km od Szczecina) odbyły się zawody Obediance, w tym roku pierwsze na świeżym powietrzu.
I jak to bywa z pogodą w marcu, mieliśmy po troszku wszystkiego: i zimową zamieć, i wiosenne huragany, a także letnie słońce 🙂
Na szczęście organizatorzy nie dali się kapryśnej aurze i humory nie opuszczały ich do końca! (a przynajmniej nie do końca pierwszej klasy, bo niestety tylko na tyle nam starczyło pogodowej odporności i po rozdaniu nagród w klasie 1, pomknęliśmy wraz z wiatrem do Trójmiasta).

Pogoda to jednak nie jedyny powód, dla którego zawody te były wyjątkowe! Były to bowiem pierwsze zawody w naszym kraju rozegrane według nowych, międzynarodowych regulaminów klas 1 i 2.

Było to ogromnym wyzwaniem dla psów i zawodników przygotować się do nowej formy zawodów, zwłaszcza, jeśli ktoś startował nie całe 3miesiące wcześniej w Kaliszu, gdzie jeszcze obowiązywały stare regulaminy.

W takiej sytuacji właśnie znalazła się Dorota z Yassminą, ale dziewczyny stanęły na wysokości zadania i zgarnęły ilość punktów zezwalającą na przejście do następnej klasy, czyli ocenę doskonałą. Ogromne gratulacje!

Nie chcę ominąć nikogo więc napiszę ogólnie, że poziom zawodów był bardzo wyrównany o czym świadczy ilość psów uzyskujących awans do wyższej klasy w jedynce i dwójce! Oraz ogromnie się cieszę, że to już kolejne zawody na których możemy podziwiać pracę dotąd dość „egzotycznych” w tej dyscyplinie ras. Rośnie dzięki temu nadzieja, że grono Obediencowych zawodników będzie się powiększać, a zawody będą coraz bardziej emocjonujące i to dla coraz szerszej publiczności!

Natomiast w klasie 3, gdzie choć pod kątem regulaminów nic się nie zmieniło, było bardzo ciekawie.

Najpierw na zostawaniu Opos poczuł wiosnę i zapałał gorącą miłością do leżącej obok niego Kiary. Kiara, 9 letnia gronka, wróciła do startów po 5ciu latach przerwy! Pomimo wyzerowania niektórych ćwiczeń, uważam, że występ można uznać za bardzo udany, bo przewodnik Kiary, Beata, na nowo złapała sportowego bakcyla i postanowiła wrócić do startów, za co trzymamy kciuki!

Natomiast w trakcie startu Magdy Łęczyckiej z Kajem na płycie rozpętało się istne pogodowe piekło. Tym większe wrażenie i podziw wzbudziła we mnie praca tej pary: Kaj, zapatrzony w swoją przewodniczkę pomimo rzęsistego deszczu – esencja psiego oddania! Dla tej pary należy się nagroda specjalna!

Co do mojego i Oposa startu, to niestety, nowy romans wywarł na nim silne piętno. Gorące uczucie okazało się o wiele silniejsze od ambicji i sportowej rywalizacji 🙂

Serdecznie dziękujemy organizatorom!

Ola

Posted by admin
Marzec - 28 - 2012

W przedostatni weekend marca 24 -25.03.2012 ekipa Na Fali zalała Lublin.

Szkoła tresury psów Temperament zaprosiła naszą team lider Asię Hewelt do przeprowadzenia seminarium na temat Obedience. Seminarium odbyło się na terenie Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie i zgromadziło 8 przewodników z psami oraz kilkunastu obserwatorów.

Różnorodność psia była zachwycająca: rozentuzjazmowany York Lucky, dostojna West Highland White Terrierka Luna, niesamowicie pojętna Nederlandse Kooikerhondje Figa, piękny i zdolny Collie Smoth Cuba, trzy Border Collie: bystra Julie, Speedy o wyjątkowym wdzięku oraz młodziutki  Hippis a także ambitna i pełna pasji Nina – Owczarek Belgijski Groenendael. Psy i przewodnicy prezentowali różny poziom wyszkolenia, dzięki czemu udało się poruszyć wiele zagadnień związanych z przygotowaniem zespołu do startu w zawodach, ale również podstawowych, będących bazą do rozwijania umiejętności psa w zakresie tej dyscypliny.

Dzięki temu, że dopisała nam pogoda, zajęcia odbywały się na świeżym powietrzu. W razie deszczu, czekała na nas również hala, z której jednak nie musieliśmy korzystać. W drodze powrotnej dość wyraźnie odczuliśmy, że pierwsze wiosenne słońce nie ominęło naszych twarzy:)

Asi towarzyszyły trzy osoby z klubu: Łukasz, Katka i ja, dzięki czemu nasze psy: Opos, Velek i Dobby skorzystały z okazji, by poćwiczyć w nowym miejscu, w otoczeniu nowych rozproszeń.

Weekend ten był bardzo udany i jeszcze długo i bardzo miło będziemy go wspominać!

Dziękujemy za zaproszenie i gościnę Lili i Ewie oraz wszystkim zaangażowanym w organizację. Wszystko przygotowano bardzo sprawnie i profesjonalnie.

Mamy nadzieję, że już wkrótce spotkamy się ponownie, tym razem może na ringu zawodów?

Ola

Posted by admin
Luty - 5 - 2012

Nowy sezon otwarty! Po raz drugi odbyły się zawody pod patronatem oddziału w Kaliszu, zorganizowane przez solidną drużynę TreborTim. W zeszłym roku z tego miejsca przywieźliśmy masę wspaniałych wspomnień- cudowna okolica, wspaniała organizacja i atmosfera, świetna do startów hala. To w zeszłym roku startujące nasze zawodniczki Asia z Ludwikiem i Ola z Oposem zdobyły kwalifikacje na Mistrzostwa Świata Obi w Paryżu. Wszystko to złożyło się na jedną wielką mobilizację do wyjazdu w tym roku- do Kalisza ruszyliśmy całą bandą zawodników i kibiców Na Fali. Pojechała nas okrągła dziesiątka: Hania i Ati, Hania i Figiel, Dorota i Jaśka, Wiki i Lothar, Andrzej i Nord, Ola i Opos, Kasia i Achaja, Magda i Toro, Asia i Zgredek, Łukasz i Velek.

Pierwszego dnia zawodów, w sobotę 14 stycznia odbywały się starty klas 0 i 2. W zerówce było aż 34 zawodników! Od nas startowała Hania z Figlem, foksem krótkowłosym. Kto kiedykolwiek pracował z tą uroczą rasą wie co to znaczy jak to Hania określa „droga przez mękę” 😉 Foksterier to chodząca kula niespożytej energii, reagująca nawet na najmniejsze bodźce i przeżywająca wiecznie mega emocje. Do tego teriery standardowo nagle „zapominają” co się im mozolnie na treningach wbija do łepetyny. W tym względzie Figiel nie zawiódł w Kaliszu- 5 minut przed startem okazało się, że nie zostaje w siadzie. Po prostu nie i już. Chwila paniki ale szybko opanowana- magia ciasteczek rybnych zadziałała i pamięć psu wróciła. Na cały start Figla ekipa Na Fali wstrzymała oddech- wytrzyma czy nie wytrzyma? Wytrzymał! A co więcej Figiel zaprezentował się super, pokazał doskonały kontakt, radość z współpracy, a do tego precyzję i dynamikę. Hania odwaliła tutaj kawał dobrej roboty i ten wynik jej się absolutnie należał! Ostatecznie Hania i Figiel uplasowali się na 9 miejscu, jako ostatnia para z maksymalną ilością punktów. Figlo rozpoczął treningi u nas mając 6 lat. Jak widać każdy wiek jest dobry by zacząć wymiatać na zawodach. Kolejny start tej pary będzie w klasie 1 🙂

Po zerówkach przyszedł czas na klasę 2. Od nas debiutowała tu Wiki z Lotharem. Przygotowania Lola do tej klasy rozpoczęliśmy w październiku, oczywiście do nowych regulaminów, które miały wejść w nowym roku… kiedy się okazało, że nowych jednak nie będzie, podjęliśmy trochę ryzykowną decyzję na przestawianie go na stare regulaminy. To nas troszkę zgubiło i nabałaganiło mocno Lolkowi w głowie. Cały start był niestety mocno nerwowy, czarnuszkowi się mózg zagotował i bardzo głośno o tym informował… Co pozytywne, że w tym chaosie wykonał poprawnie ćwiczenia, które się przepracowało w krótkim czasie. Prawidłowo zawarował w przywołaniu, przyniósł wskazany koziołek na aporcie kierunkowym, w pędzie do kwadratu zapomniał tylko, że gdzieś tam po drodze jest jeszcze pachołek… No ale dwójkowe pierwsze koty za płoty. Ćwiczenia zrobione są, teraz trzeba popracować nad koncentracją i opanowaniem 🙂

W niedzielę czekało nas jeszcze dwa razy tyle emocji, bo startowało od nas czterech zawodników. W jedynkach kolejny debiut- Hania i Atika. No i tu się historia powtórzyła. Ati również była przygotowywana pod nowe regulaminy, a tu padł pomysł by zmienić na stare. Emocje były od samego początku, kiedy to Hania pomyliła trasę zetki… i wyzerowała chodzenie. Dalej zawiodła Ati, która wyczuła coś smakowitego na ringu i próbowała się do tego wyrwać w trakcie przywołania, a potem przy aporcie. Punkty za to poleciały słusznie, niestety… Na pocieszenie nowe elementy, które wprowadziłyśmy na treningach- kwadrat i patyczki wykonane pięknie!

W jedynkach startowała też Dorota z Yasminą, które już wkrótce dołączą do naszej drużyny, ale już teraz są nasze i Na Fali! Jaśka przyszła do nas w październiku w totalnym chaosie i trza było trochę się nagłowić by ułożyć tę kostkę rubika. Trochę elementów poprzesuwać, trochę pozmieniać. Zmiana nawyków nie jest łatwa, zwłaszcza gdy wymagana jest duża rewolucja- dlatego bardzo podziwiamy Dorotę, że osiągnęła tak dużo w tak krótkim czasie. Występ w Kaliszu był dowodem na to, że może być i będzie super. Niestety było też trochę pechowo. Odkręcany kwadrat, przy którym suczka biegła gdzieś niepewnie w bok- zmienił się na bardzo dynamiczny… w Kaliszu tak bardzo, że Jaśka wylądowała za taśmą- ups! Co nas zawiodło to patyczki- wydawało się, że naprawione, a tu na zawodach psikus. Niestety bez względu na to jak bardzo byśmy chcieli niektóre zmiany wymagają czasu. Nie mniej po tym występie można tylko i wyłącznie optymistycznie patrzeć w przyszłość 🙂

No i najwyższa klasa… Pierwsza para od nas- Ola i Opos. Rok czasu od debiutu. Nie był to występ na miarę możliwości tej pary, co można po części tłumaczyć tym, że startowali po tym jak przyjechali w nocy i nie uczestniczyli w treningu. No a po części też tym, że część ćwiczeń jest w trakcie robienia od nowa pod kątem Mistrzostw Świata w Austrii. Nie mniej nie było najgorzej- start bez treningu był dobrym sprawdzianem, pokazał, że Opos ćwiczenia zna już na wylot i teraz tylko trzeba piłować jakość. Powoli, powolutku wprowadzamy małe zmiany- co jest fajne- to że Opos cały czas uczy się nowych rzeczy. Gdzie w tym wszystkim zajdziemy? – sami jesteśmy ogromnie ciekawi.

Na koniec nasi trójkowi debiutanci. Co tu dużo pisać- fajnie by było jakby to zostało już tradycją Na Fali- że w Kaliszu nasze debiuty w trójce kwalifikują się prosto na Mistrzostwa Świata. Tak było rok temu z Olą i Oposem i w tym roku powtórzył to Andrzej z Nordem. Nord pokazał się w fantastycznym stylu- jego dynamika robi duże wrażenie. W Kaliszu potknęli się tylko przy aporcie kierunkowym- zabrakło komendy zatrzymującej przy pachołku i nasz czarnuszek jak piorun popędził w stronę aportów. No niestety szybkość ma swoje ciemne strony- nie daje chwili czasu do namysłu. Może tak jednak miało się stać? Ten błąd już pewnie nigdy nie zostanie powtórzony. Teraz pozostaje dopracowanie szczegółów, wypracowanie stabilności i… do zobaczenia w Salzburgu!

W Kaliszu nie startowały, ale trenowały jeszcze inne psiaki Na Fali- Torek, Velek i Zgredek. Ostro się przygotowują i pewnie wkrótce wystąpią też jako zawodnicy. Grupa debiutantów będzie pewnie większa, także wszystko wskazuje na to, że kolejne zawody będzie zalewać coraz większa Fala 🙂

Obejrzyj film z wyjazdu drużyny Na Fali do Kalisza:

 

Posted by admin
Grudzień - 25 - 2011

Pełnych radości i spokoju Świąt Bożego Narodzenia życzy cała ekipa Na Fali!

W czasie przedświątecznym zorganizowaliśmy I Klubowe Zawody AgiObi! W konkurencjach, na które składały się ćwiczenia z regulaminów obedience oraz agility uczestniczyły trzy drużyny. Wygrała ta, która pokazała największą wszechstronność, kreatywność i wspaniałe umiejętności. Walka była zacięta i wszyscy spisali się znakomicie, a co najważniejsze mieliśmy tego dnia świetną zabawę!

Tego świątecznego dnia sędziowały nas Święte Mikołajki!

Zwyciężyła ekipa – Kundle Na Fali!

czyli Bartek i Stefan, Ola i Jaga, Madziasto i Torek, Ada i Bessy oraz Monika i Coffee.

Na drugim miejscu – Bomby Falowe!

czyli Monika i Norko-Berek, Ola i Ralf, Ula i Bajka, Hania i Opos oraz Gosia i Viga.

A na trzecim – Pii Grochowe!

czyli Katka i Achaja, Karolina i Nelly, Ala i Timi, Karolina i Diam oraz Ania i Shaggy.

Niektórzy zawodnicy zdobyli dodatkowo wyróżnienia:
Ania i Shaggy – Żelazna wytrzymałość
Karolina i Nelly – Długodystansowa odporność
Bartek i Stefan – Pełen kontakt
Ada i Bessi – Precyzja w sterowaniu
Ola i Ralf – Kreatywne rozwiązania
Hanik i Opos – Powalająca prędkość

Towarzyszyła nam cudowna świąteczna atmosfera, choinka, prezenty, gorąca herbatka i kładka pełna smakowitości:

Jeszcze raz życzymy wszystkim wszystkiego najlepszego!

Posted by admin
Listopad - 4 - 2011

Mistrz Polski Obedience w klasie 3 jest Na Fali! Najważniejsze zawody w kraju w tym roku wygrała Ola z Oposem. W ostatnią niedzielę października wszyscy falowcy ściskali mocno kciuki za naszych reprezentantów! Zawody odbyły się we Wrocławiu, sędziowane przez E. Hader i J. Arnolda.

Ola po raz kolejny pokazała, że doświadczenie zdobyte na tegorocznych Mistrzostwach Świata nie zostało zmarnowane. Dobrze zaplanowane treningi procentują i każdy kolejny start Oposa jest coraz lepszy. Zwycięstwo w konkurencji 6 psów i ocena doskonała bardzo nas cieszy. Razem z tytułem Mistrza Polski 2011, Ola i Opos zdobyli kwalifikację na Mistrzostwa Świata (Austria 2012).

Razem z Olą do Wrocławia pojechała Dorota Poklękowska ze swoją owczarką Yasminą Guapass. Dorota od października uczestniczy w naszych treningów. Mimo że punktowo dziewczyny nie wypadły zbyt dobrze to pokazały, że jest w nich prawdziwy duch sportowca. Mamy wiele do zrobienia, ale jesteśmy pewni, że na efekty długo nie trzeba będzie czekać i wkrótce Dorota i Jaśka zaczną wymiatać na zawodach i za jakiś czas dołączą do drużyny Na Fali.

WYNIKI MISTRZOSTW POLSKI OBEDIENCE 2011

Obejrzyj film ze startu Oli i Oposa:

Posted by admin
Wrzesień - 2 - 2011

W Szczecinie odbyły się kolejne zawody obedience w ramach Pucharu Polski.
Sędziował Janusz Arnold.

Zawody rozegrane zostały w sobotę 3 września. Klub Na Fali reprezentowały czarne belgi- Nord i Lothar. Młodszy Lolek startował w klasie 1, Nord w klasie 2. Oba za swoją pracę uzyskały ocenę doskonałą co w tym przypadku oznacza awans do klas wyżej. Bardzo się cieszymy, że w naszym klubie mamy już dwa psy w najwyższej klasie posłuszeństwa- do Oposa dołączył Nord.

Dla przewodników naszych czarnuszków- Wiktorii i Andrzeja Morawców wielkie gratulacje!!!

Posted by admin
Wrzesień - 2 - 2011

14 sierpnia jak co roku na sopockiej wystawie psów rasowych odbyły się zawody obedience w ramach Pucharu Polski. Sędziowała Katarzyna Drobik.

Nasz klub reprezentowała Ola z Oposem, która jako jedyna startowała w najwyższej klasie. Był to pierwszy występ tej pary od startu na Mistrzostwach Świata Obi. Minął zaledwie miesiąc, a już można było zobaczyć, że zdobyte doświadczenie nie poszło w las. Występ Oposa był bardzo stabilny, pewnie realizował kolejne ćwiczenia. W efekcie para zdobyła 278 punktów i ocenę doskonałą.

 

Zdjęcia autorstwa Hani Dobrzyńskiej, pełna fotorelacja – tutaj!

Posted by admin
Wrzesień - 2 - 2011

Tak się poskładało, że tegoroczną reprezentację na MŚ Obi stanowili klubowicze Na Fali. Byliśmy tam w trójkę – ja, Ola i Łukasz. Staraliśmy się jak najlepiej reprezentować nasz kraj.

W tym roku najważniejsze zawody sportowego posłuszeństwa odbyły się we Francji. Miało to swoje minusy- jako że w tym kraju język angielski nie jest zbyt często używany. Brak możliwości zrozumienia się z większością osób z obsługi był faktem, z którym trzeba było się pogodzić. Na szczęście Francuzi nadrabiali tym, że wszystko można było z nimi dogadać (po francusku) i w żadnym przypadku nie robili problemów. Poza tą jedną niedogodnością same zawody były zorganizowane rewelacyjnie.

Każda reprezentacja kraju miała przygotowany osobny stolik, który codziennie dekorowany był w inny sposób i każdego dnia czekały na nim najróżniejsze smakowitości- kanapki, owoce, wino.. Obok stolików był też przygotowany ring treningowy, z którego zawodnicy mogli korzystać bez żadnych ograniczeń. Odgrodzenie zawodów od światowej wystawy dawało przewodnikom i im psom choć trochę komfortu, choć o spokoju nie było mowy- w olbrzymiej hali pełnej wrzawy i rozgardiaszu.

Pierwszy dzień zawodów obejmował oficjalne treningi, każda para zawodnicza miała 6 minut na ćwiczenie na ringu zawodów. Tego samego dnia odbył się występ psa demonstracyjnego, odprawa sędziów i kapitanów drużyn oraz uroczyste otwarcie Mistrzostwa Świata Obedience 2011. Wszystko zostało zorganizowane z dużym zaangażowaniem gospodarzy i robiło wielkie wrażenie.

Przez kolejne dwa dni odbywały się starty 92 przewodników z 18 różnych krajów. Jeszcze na odprawie główny sędzia M. BOISSEAU z Francji podkreślał, że chce widzieć radość psów ze współpracy z człowiekiem. Pozostała trójka sędziów:  J. TSCHUPP (Szwajcaria), I. SVEDIN (Szwecja) i J. HALVORSRUD (Norwegia) wyraźnie podzielała to zdanie. Na dobre punkty poza wysoką precyzją i szybkością wykonywania ćwiczeń duży wpływ miał styl pracy. Sędziowie bardzo zwracali uwagę na to czy pies jest rozluźniony i chętnie wykonuje kolejne zadania. Nerwowość, spięcie widoczne u psa kosztowały punkty karne. Ćwiczenia były podzielone na dwa ringi, na każdym występy oceniało dwóch sędziów. Na obu sąsiadujących ringach występowały równolegle dwie pary zawodnicze co było dodatkowym utrudnienie.

Te dwa dni startów dało wrażenie jak dynamicznie zmienia się dziedzina obedience. Jeszcze dwa lata temu, kiedy obserwowałam Mistrzostwa Świata w Bratysławie- widać było wyraźną różnicę między psami ze Skandynawii, a tymi z innych krajów. Teraz te różnice się zacierają i już teraz krajom nordyckim siedzą na ogonie Rosja, Włochy, Austria i Szwajcaria.. Dwa lata temu nie rzadko było widać psy stłumione, niechętne do współpracy lub będące przez cały występ w olbrzymim napięciu. W Paryżu takie widoki to była rzadkość, a zdecydowana większość psów wykonywała ćwiczenia chętnie i z radością. Na takie starty, nawet kiedy czasem coś nie wychodziło miło było popatrzeć.

Ostatniego dnia rozgrał się finał- 20 najlepszych psów miało wykonać program ćwiczeń jeszcze raz i dopiero ten, który wygra w tej drugiej turze otrzymuje tytuł Mistrza Świata Obedience 2011. Emocje były wielkie, ponieważ ta dwudziestka prezentowała bardzo wysoki poziom. Co ciekawe wśród finalistów było 6 przedstawicieli innych ras niż border collie, które są uważane za szczególnie predysponowane do tej dyscypliny. Jednak widać zmiany gonią zmiany i tak w finale można było obejrzeć 2 labradory, goldena, retrievera z Nowej Szkocji, owczarka belgijskiego groenendaela oraz kelpie.

Tego rodzaju finał został rozegrany po raz drugi i rzeczywiście jest to właściwa droga do tego by wybrać tego najlepszego z najlepszych. Drugi start odbywał się już bez poprzedzającego go treningu i wymagał od zmęczonych już mocno ludzi i psów wielkiej koncentracji i odporności psychicznej. Większość nie dała rady i w tym również najlepsi z poprzednich dni w swoim drugim starcie nie uniknęli wielu błędów. Jednak niewielka część poprawiła swoje wyniki i utrzymała się na topie.

I tak na najwyższym stopniu podium stanęła młoda dziewczyna z Norwegii – Maren Helen B. TEIEN ze swoją suczką border collie Amirą. Para ta pokazała dwa bardzo stabilne, bardzo ładne występy. Być może nie było w tych startach wielkich fajerwerków, ale widać było wielką więź między człowiekiem a psem, wielką przyjemność z realizowania wspólnie kolejnych zadań oraz solidnie wypracowane ćwiczenia. Na drugim miejscu – „sensacja” zamiast owczarka wesolutki toller, czyli Tollarbos Skojstreck Von Pucke ze swoją przewodniczką Niną SVARTBERG (Szwecja). Tej pary nie dało się nie zauważyć- szczególnie wzrok przykuwał rozmerdany ogon radosnego retrievera. Na trzecim miejscu kolejna „sensacja” – para nie-skandynawska – Galina FEDEROVA i border collie Wonder Westpacy. Występ tej pary był na bardzo wysokim poziomie- wiele ćwiczeń wykonanych z bardzo fajną dynamiką, poza tym komendy na odległość tego psa zostały ocenione jako perfekcyjne- od czterech sędziów maksymalna nota 10 punktów!!

 

Drużynowo wygrała Szwecja, która od kilku lat organizuje obozy i warsztaty dla swojej kadry i zapowiada powrót na szczyt.. no i wrócili i to w bardzo ładnym stylu. Szwedzką ekipę w połowie stanowiły psy ras innych niż border collie (goldeny, labrador, nova scotia, kelpie) – czyżby przepis na sukces?  Na miejscu drugim rewelacyjna Norwegia, która jak zawsze ma bardzo dobrze przygotowane psy. A na trzecim przełamanie skandynawskiej hegemonii – Rosja. Zawodnicy ze wschodu pokazali świetne starty i wyróżniali się dynamiką ćwiczeń. Widać, że zdecydowanie zmierzają na szczyt..

Pełne wyniki, zdjęcia i filmy z zawodów można obejrzeć na oficjalnej stronie zawodów: http://dognfun.com/owc

Po raz pierwszy za granicą na MŚ obedience wystartowała ekipa polska. Niestety w składzie mieliśmy tylko jedną parę – Olę Brzozowską i border collie Oposa (Wild Rock’n’Roll Black Energizer). Wyjazd ten był trudny, na miesiąc przed zawodami straciliśmy drugiego psa, który miał reprezentować nasz kraj. Duża odpowiedzialność i małe doświadczenie to ciężki bagaż, dlatego cieszymy się, że udało się zaliczyć ten start. I mimo że kilka ćwiczeń nie wyszło co w rezultacie dało miejsce bliskie końca to zdobyte doświadczenie, nawiązane nowe kontakty są bezcenne. Mam olbrzymią nadzieję, że w przyszłym roku Polska będzie miała liczniejszą reprezentację na MŚ i że dyscyplina będzie się u nas prężnie rozwijać.

Obejrzyj więcej zdjęć z zawodów! – kliknij!

Jako team leader polskiej ekipy chciałabym podziękować bardzo Głównej Komisji Szkolenia ZKwP za wsparcie finansowe; Michałowi Ślusarskiemu za wspaniałe zaopiekowanie się na miejscu; biegaczom na orientację: Agacie Porzycz, Bartoszowi Pawlakowi i Maciejowi Heweltowi za stroje reprezentacji polskiej; wszystkim trzymającym kciuki za naszą ekipę za wsparcie i pomoc. Wielkie dzięki dla moich współtowarzyszy Oli i Łukaszowi za ten wyjazd (licząc na to że w przyszłym roku jedziemy do Austrii).

Joanna Hewelt

Złota myśl Na Fali

Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem - Edward Hoagland

Zobacz fotorelacje

IMG_3681IMG_3667IMG_3659IMG_3658