Posted by admin
Maj - 13 - 2012

W ostatni weekend kwietnia część naszej falowej ekipy wyruszyła na kolejne zawody. Tym razem były to Mistrzostwa Polski psów rasy Border Collie w Korytowie pod Warszawą.
Co prawda  w naszej  ekipie startujących nie znalazł się żaden border,  za to mieliśmy jednego, który nam dzielnie kibicował – naszego Oposa, który w tym samym dniu miał zaplanowany trening z resztą polskiej reprezentacji na Mistrzostwa Świata.
Wśród startujących znaleźli się Wiktoria z Lotharem – klasa druga, Hania z Atiką  – klasa pierwsza i ja, czyli Hania z Figlem –  klasa pierwsza.

Znając wcześniej rozkład zawodów podanych przez organizatora i godziny startów wszystkich klas wyruszyliśmy z Trójmiasta na tyle wcześnie, żeby spokojnie zdążyć i bezstresowo  przygotować się do nich. Niestety nasze ambitne plany  legły w  gruzach  i to dość niekorzystnie bo okazało się, że nagle rozkład zawodów się zmienił i przyspieszono starty poszczególnych klas.
Tak więc klasa druga ruszyła  ze sporym wyprzedzeniem co  nie było fajne i odbiło się na pracy Wiktorii i Lothara, którzy prosto z samochodu , nie mając czasu na przygotowanie  wskoczyli na rozpaloną słońcem „patelnię”. Tutaj należy wspomnieć, że pogodę tego dnia mieliśmy iście piekielną. Po wielu dniach chłodów radośnie przygrzało nam słonko. Na tyle mocno, że naszym psom porządnie udzielił się  pierwszy w tym roku szok termiczny. Przed ugotowaniem się ratował nas pobliski stawik, gdzie po wymoczeniu psów mogliśmy ruszyć na start.
Na szczęście organizatorzy opamiętali się i kolejną klasę zrobiono już planowo. Zarządzono długą przerwę i dano szansę na spokojny dojazd wszystkim zawodnikom. Jednak mimo wszystko niesmak organizacyjny pozostał i żałowaliśmy, że nie dane nam było zobaczyć startów wcześniejszych klas.

Kilka słów o naszych startach.
Generalnie słonko uderzyło do głowy naszym psom. Zaowocowało to ogólnym rozkojarzeniem i wyrabianiem różnych dziwnych rzeczy w ćwiczeniach, które na treningach wydawały się pewniakami. Atika radośnie przyniosła aport sędziemu i z impetem rzuciła mu pod nogi, Figiel zaś podczas chodzenia bawił się ze mną w ciuchcię udając tylni wagon. W moim występie dodatkowo doszło przetrenowanie Figla, gdzie zbyt intensywnie chciałam nadrobić utracony czas, w którym psisko trochę chorowało i zwyczajnie przegięłam.
Atrakcją zawodów stał się zdalnie sterowany  samolot, który nagle wtargnął na środek boiska podczas jedynkowego zostawania  w grupie, krążąc i brzęcząc jak wielka mucha nad głowami zawodników. Oczywiście właściciel owego latającego cacka na sznurku orzekł, że nie może się wycofać dopóki nie skończy mu się benzyna. Tak więc ćwiczenie trzeba było przełożyć i mieliśmy przerywnik w postaci wspaniałego AIR SHOW.
Sam moment startu oceniam pozytywnie jeśli chodzi o atmosferę. Bardzo  miły sędzia, również gospodarz ringu, który bardzo fajnie przeprowadził nas przez wszystkie ćwiczenia. Choć przyznam się, że nie udało mi się rozgryźć według jakiego regulaminu były sędziowane te zawody, bo generalnie otrzymywaliśmy punkty za to co powinno być wyzerowane, lub zero za to gdzie punkty powinny być przyznane.Tak czy inaczej po zliczeniu wszystkich punktów okazało się, że mnie i Figlowi poszczęściło się. Udało nam się zebrać punkty wystarczające na otrzymanie oceny doskonałej a co za tym idzie promocję do klasy drugiej.
Do domu wróciliśmy w szampańskich humorach. Bo Na Fali zawsze się znajdzie jakąś okazja do świętowania. Grunt to się nie poddawać, wyciągać wnioski, pracować nad tym co nie wyszło i dalej dążyć do celu. Poniżej filmik obrazujący nasze wrażenia z wspólnego wyjazdu. Pozdrawiamy i do zobaczenia na kolejnych zawodach !

Posted by admin
Kwiecień - 25 - 2012

W ostatni weekend odbyło się drugie w tym roku seminarium obedience z naszą team leaderką Asią Hewelt. Seminarium zorganizowane przez szkołę Alto trwało dwa dni i odbywało się w uroczo położonym miejscu w Radziejowicach pod Warszawą. Wraz z Asią wybrała się także nasz ekipa w składzie Ola z Oposem i Theo, Łukasz z Velkiem i ja z Achają.

Tym razem postanowiliśmy dojechać na miejsce na czas i tak jak postanowiliśmy, tak na postanowieniach się skończyło. Najpierw nie mogliśmy wydostać się z Gdańska o zaplanowanej godzinie, a później… później trochę pobłądziliśmy po naszych wspaniałych drogach, lasach  – jak się mówi „kto drogi prostuje ten w domu nie nocuje”. A dokładnie nie w domu, a u naszych przemiłych organizatorek, które bardzo wyrozumiale przywitały nas o 2 w nocy! Po rozgoszczeniu się w pokoju z papugą, która starała się nas zagadać udało nam się zasnąć, na 3 godziny.

Oczywiście nie przez papugę spaliśmy  tak krótko, a ze względu na wczesną pobudkę, dzięki której udało nam się wyrobić na godzinę 9, o której to zaczynało się seminarium. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że mamy do dyspozycji zabytkowy budynek należący do dawnego kompleksu pałacowego, w którym obecnie mieści się biblioteka i ośrodek kultury. Mieliśmy więc dach nad głową, wygodne krzesła, rzutnik, kawę, herbatę i ciasteczka.

W seminarium uczestniczyło 9 przewodników z psami i kilku obserwatorów, wszyscy przygotowani do działania, uzbrojeni w pytania, zabawki i parówki (co niektórzy). Podobnie jak w Lublinie, każdy miał na swoim pierwszym wyjściu pokazać przykładowy trening z psem, później zaczęła się nauka nowych metod, bez których Fala się nie rusza.  Asi uwagi, Oli pomoc, zmiany, praca, praca, praca. Psy były chętne do działania, nauki nowych rzeczy, choć czasem samym przewodnikom brakowało wiary w skutki. Jak się jednak okazało, po okiełznaniu stresu i odpowiedniej dawce śmiechu  praca zaczęła iść do przodu, a właściciele czworonogów uwierzyli, że zmiany są możliwe, i że jeżeli tylko chcą, to mogą, zarówno oni, jak i ich psy. Pierwszy dzień zakończył się prezentacją, na której Asia przedstawiła nieco teorii i przykładowe treningi naszych maluchów. Odbyło się także wspólne ognisko, na którym Oli udało się dostać urodzinowy tort, za który bardzo wszystkim dziękuje. Oczywiście psich tematów nie było końca, nawet po powrocie do domu!

Drugi dzień seminarium także zaczynał się o godzinie 9, a my wcale nie bardziej wyspani niż poprzednio. Ale w takich miejscach, takich rzeczy się nie odczuwa, pogoda dopisywała, ludzie przemili, podobnie jak my czekający na nowe odkrycia. Treningów ciąg dalszy, mnóstwo pytań, trochę śmiechu i kupa pracy. Psy nieco zmęczone odkrywaniem swoich możliwości, za to przewodnicy bez stresu pracowali z czworonogami i nad sobą.

Tym razem Ola wykorzystała rzutnik i zaprezentowała nieco wiadomości o stresie i motywacji, co by jeszcze bardziej zmotywować naszych uczestników do działania i zrozumienia swoich podopiecznych.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, podobnie jak nasze seminarium. Zapakowaliśmy się i ruszyliśmy, z założeniem, że wracamy znaną nam drogą. W tym miejscu chcemy wszystkim raz jeszcze bardzo podziękować za tak oddane uczestnictwo, organizatorkom za chęć i pracę (no i nocleg). Do zobaczenia następnym razem!

 

KATKA

 

 

 

Posted by admin
Kwiecień - 7 - 2012

Pogoda jeszcze niepewna, ale do naszego klubu zdecydowanie wtargnęła wiosna! Pożegnaliśmy się z zimową halą i znów wszystkie treningi odbywają się na świeżym powietrzu. Wróciły nasze grupowe spotkania, kiedy spotykamy się wszyscy i trenujemy razem. W każdej osobie, w każdym psiaku widać radość i energię, zima minęła a przed nami nowy sezon.

Ale to nie koniec zmian! Od kiedy ruszyliśmy z treningami w naszym klubie we wrześniu 2011 minęło 6 miesięcy. Co oznacza, że w najbliższych miesiącach będą kończyły się półroczne staże kandydackie. Część osób trenujących z nami dołączy do klubu z czego się bardzo cieszymy. W marcu 2012 do naszego grona zaprosiliśmy Anię Garbacką. Ania ma duże doświadczenie w pracy z psami, niektórzy pamiętają ją z zawodów PT, w których uczestniczył i odnosił sukcesy jej border collie Gizmo, prowadzi szkołę dla psów DogShow oraz hodowlę border collie Viva La Tia. U nas Ania trenuje ze swoją suczką Shannon i obecnie przygotowuje się do jej debiutu na zawodach obi.

Do obiboków dołączyły też dwie klubowiczki Na Fali, które dotychczas trenowały agility. Do naszych psiaków dołączył Pies Idealny czyli golden retriever Berek wraz z Moniką Krellą. Berek ma u nas istny funklub- łączy w sobie bez sprzeczności doskonały spokój i radosną dynamikę. Do tego wygrywa w konkursach na wrażenie ogólne- chodzenie na kontakcie w jego wydaniu to poezja. Żeby nie było to pod biszkoptowym futerkiem kryje się też diabełek, który zwłaszcza teraz, kiedy Beruś dojrzewa daje o sobie znać. Drugi psiak to pudel miniaturowy Timi. Trafił na zajęcia do Oli ze względu na problemy z posłuszeństwem. Po kilku lekcjach dołączył do klubowych treningów obi, jako nasza gwiazda!! Przewodniczka Tymka, Alicja Matejuk, ma już doświadczenie w obi, wcześniej startowała na zawodach z Kubusiem, też pudlem.

Ale to nadal nie koniec! Jak wiosna to i bociany latają, nas boćki nie ominęły i nasze stado powiększyło się o szczeniaki! Pierwsza pojawiła się borderka Seta (Legendary Stardust SETA), która dołączyła do trenującej u nas JRT Jagi. Suczki razem ze swoją przewodniczką Wioletą dzielnie ćwiczą i wkrótce dołączą do naszego klubu. Miesiąc później pojawił się kolejny border- Theo (Viva La Tia FACE THE FUTURE), który zamieszkał razem z Oposem i Olką Brzozowską. Jest plan by jego siostra Megan, która została w hodowli, również trenowała obi. A na koniec przyjechał mały, słodki czekoladek, również borderek- Zoom (PROGRESS RED TeamTeampo), synek bardzo utytułowanego, championa obedience z Norwegii. Zoom mieszka obecnie z Torkiem i Magdą Stodułko.

Na tę chwilę to wszystko, ale już się szykuję nowi klubowicze, nowe szczeniaki, treningi idą pełną parą. Oj dzieje się dzieje NA FALI 🙂

Posted by admin
Kwiecień - 3 - 2012

W ostatni weekend marca odwiedziliśmy Szczecin.

W Lubieszynie (miejscowości oddalonej około 8km od Szczecina) odbyły się zawody Obediance, w tym roku pierwsze na świeżym powietrzu.
I jak to bywa z pogodą w marcu, mieliśmy po troszku wszystkiego: i zimową zamieć, i wiosenne huragany, a także letnie słońce 🙂
Na szczęście organizatorzy nie dali się kapryśnej aurze i humory nie opuszczały ich do końca! (a przynajmniej nie do końca pierwszej klasy, bo niestety tylko na tyle nam starczyło pogodowej odporności i po rozdaniu nagród w klasie 1, pomknęliśmy wraz z wiatrem do Trójmiasta).

Pogoda to jednak nie jedyny powód, dla którego zawody te były wyjątkowe! Były to bowiem pierwsze zawody w naszym kraju rozegrane według nowych, międzynarodowych regulaminów klas 1 i 2.

Było to ogromnym wyzwaniem dla psów i zawodników przygotować się do nowej formy zawodów, zwłaszcza, jeśli ktoś startował nie całe 3miesiące wcześniej w Kaliszu, gdzie jeszcze obowiązywały stare regulaminy.

W takiej sytuacji właśnie znalazła się Dorota z Yassminą, ale dziewczyny stanęły na wysokości zadania i zgarnęły ilość punktów zezwalającą na przejście do następnej klasy, czyli ocenę doskonałą. Ogromne gratulacje!

Nie chcę ominąć nikogo więc napiszę ogólnie, że poziom zawodów był bardzo wyrównany o czym świadczy ilość psów uzyskujących awans do wyższej klasy w jedynce i dwójce! Oraz ogromnie się cieszę, że to już kolejne zawody na których możemy podziwiać pracę dotąd dość „egzotycznych” w tej dyscyplinie ras. Rośnie dzięki temu nadzieja, że grono Obediencowych zawodników będzie się powiększać, a zawody będą coraz bardziej emocjonujące i to dla coraz szerszej publiczności!

Natomiast w klasie 3, gdzie choć pod kątem regulaminów nic się nie zmieniło, było bardzo ciekawie.

Najpierw na zostawaniu Opos poczuł wiosnę i zapałał gorącą miłością do leżącej obok niego Kiary. Kiara, 9 letnia gronka, wróciła do startów po 5ciu latach przerwy! Pomimo wyzerowania niektórych ćwiczeń, uważam, że występ można uznać za bardzo udany, bo przewodnik Kiary, Beata, na nowo złapała sportowego bakcyla i postanowiła wrócić do startów, za co trzymamy kciuki!

Natomiast w trakcie startu Magdy Łęczyckiej z Kajem na płycie rozpętało się istne pogodowe piekło. Tym większe wrażenie i podziw wzbudziła we mnie praca tej pary: Kaj, zapatrzony w swoją przewodniczkę pomimo rzęsistego deszczu – esencja psiego oddania! Dla tej pary należy się nagroda specjalna!

Co do mojego i Oposa startu, to niestety, nowy romans wywarł na nim silne piętno. Gorące uczucie okazało się o wiele silniejsze od ambicji i sportowej rywalizacji 🙂

Serdecznie dziękujemy organizatorom!

Ola

Posted by admin
Marzec - 28 - 2012

W przedostatni weekend marca 24 -25.03.2012 ekipa Na Fali zalała Lublin.

Szkoła tresury psów Temperament zaprosiła naszą team lider Asię Hewelt do przeprowadzenia seminarium na temat Obedience. Seminarium odbyło się na terenie Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie i zgromadziło 8 przewodników z psami oraz kilkunastu obserwatorów.

Różnorodność psia była zachwycająca: rozentuzjazmowany York Lucky, dostojna West Highland White Terrierka Luna, niesamowicie pojętna Nederlandse Kooikerhondje Figa, piękny i zdolny Collie Smoth Cuba, trzy Border Collie: bystra Julie, Speedy o wyjątkowym wdzięku oraz młodziutki  Hippis a także ambitna i pełna pasji Nina – Owczarek Belgijski Groenendael. Psy i przewodnicy prezentowali różny poziom wyszkolenia, dzięki czemu udało się poruszyć wiele zagadnień związanych z przygotowaniem zespołu do startu w zawodach, ale również podstawowych, będących bazą do rozwijania umiejętności psa w zakresie tej dyscypliny.

Dzięki temu, że dopisała nam pogoda, zajęcia odbywały się na świeżym powietrzu. W razie deszczu, czekała na nas również hala, z której jednak nie musieliśmy korzystać. W drodze powrotnej dość wyraźnie odczuliśmy, że pierwsze wiosenne słońce nie ominęło naszych twarzy:)

Asi towarzyszyły trzy osoby z klubu: Łukasz, Katka i ja, dzięki czemu nasze psy: Opos, Velek i Dobby skorzystały z okazji, by poćwiczyć w nowym miejscu, w otoczeniu nowych rozproszeń.

Weekend ten był bardzo udany i jeszcze długo i bardzo miło będziemy go wspominać!

Dziękujemy za zaproszenie i gościnę Lili i Ewie oraz wszystkim zaangażowanym w organizację. Wszystko przygotowano bardzo sprawnie i profesjonalnie.

Mamy nadzieję, że już wkrótce spotkamy się ponownie, tym razem może na ringu zawodów?

Ola

Posted by admin
Luty - 5 - 2012

Nowy sezon otwarty! Po raz drugi odbyły się zawody pod patronatem oddziału w Kaliszu, zorganizowane przez solidną drużynę TreborTim. W zeszłym roku z tego miejsca przywieźliśmy masę wspaniałych wspomnień- cudowna okolica, wspaniała organizacja i atmosfera, świetna do startów hala. To w zeszłym roku startujące nasze zawodniczki Asia z Ludwikiem i Ola z Oposem zdobyły kwalifikacje na Mistrzostwa Świata Obi w Paryżu. Wszystko to złożyło się na jedną wielką mobilizację do wyjazdu w tym roku- do Kalisza ruszyliśmy całą bandą zawodników i kibiców Na Fali. Pojechała nas okrągła dziesiątka: Hania i Ati, Hania i Figiel, Dorota i Jaśka, Wiki i Lothar, Andrzej i Nord, Ola i Opos, Kasia i Achaja, Magda i Toro, Asia i Zgredek, Łukasz i Velek.

Pierwszego dnia zawodów, w sobotę 14 stycznia odbywały się starty klas 0 i 2. W zerówce było aż 34 zawodników! Od nas startowała Hania z Figlem, foksem krótkowłosym. Kto kiedykolwiek pracował z tą uroczą rasą wie co to znaczy jak to Hania określa „droga przez mękę” 😉 Foksterier to chodząca kula niespożytej energii, reagująca nawet na najmniejsze bodźce i przeżywająca wiecznie mega emocje. Do tego teriery standardowo nagle „zapominają” co się im mozolnie na treningach wbija do łepetyny. W tym względzie Figiel nie zawiódł w Kaliszu- 5 minut przed startem okazało się, że nie zostaje w siadzie. Po prostu nie i już. Chwila paniki ale szybko opanowana- magia ciasteczek rybnych zadziałała i pamięć psu wróciła. Na cały start Figla ekipa Na Fali wstrzymała oddech- wytrzyma czy nie wytrzyma? Wytrzymał! A co więcej Figiel zaprezentował się super, pokazał doskonały kontakt, radość z współpracy, a do tego precyzję i dynamikę. Hania odwaliła tutaj kawał dobrej roboty i ten wynik jej się absolutnie należał! Ostatecznie Hania i Figiel uplasowali się na 9 miejscu, jako ostatnia para z maksymalną ilością punktów. Figlo rozpoczął treningi u nas mając 6 lat. Jak widać każdy wiek jest dobry by zacząć wymiatać na zawodach. Kolejny start tej pary będzie w klasie 1 🙂

Po zerówkach przyszedł czas na klasę 2. Od nas debiutowała tu Wiki z Lotharem. Przygotowania Lola do tej klasy rozpoczęliśmy w październiku, oczywiście do nowych regulaminów, które miały wejść w nowym roku… kiedy się okazało, że nowych jednak nie będzie, podjęliśmy trochę ryzykowną decyzję na przestawianie go na stare regulaminy. To nas troszkę zgubiło i nabałaganiło mocno Lolkowi w głowie. Cały start był niestety mocno nerwowy, czarnuszkowi się mózg zagotował i bardzo głośno o tym informował… Co pozytywne, że w tym chaosie wykonał poprawnie ćwiczenia, które się przepracowało w krótkim czasie. Prawidłowo zawarował w przywołaniu, przyniósł wskazany koziołek na aporcie kierunkowym, w pędzie do kwadratu zapomniał tylko, że gdzieś tam po drodze jest jeszcze pachołek… No ale dwójkowe pierwsze koty za płoty. Ćwiczenia zrobione są, teraz trzeba popracować nad koncentracją i opanowaniem 🙂

W niedzielę czekało nas jeszcze dwa razy tyle emocji, bo startowało od nas czterech zawodników. W jedynkach kolejny debiut- Hania i Atika. No i tu się historia powtórzyła. Ati również była przygotowywana pod nowe regulaminy, a tu padł pomysł by zmienić na stare. Emocje były od samego początku, kiedy to Hania pomyliła trasę zetki… i wyzerowała chodzenie. Dalej zawiodła Ati, która wyczuła coś smakowitego na ringu i próbowała się do tego wyrwać w trakcie przywołania, a potem przy aporcie. Punkty za to poleciały słusznie, niestety… Na pocieszenie nowe elementy, które wprowadziłyśmy na treningach- kwadrat i patyczki wykonane pięknie!

W jedynkach startowała też Dorota z Yasminą, które już wkrótce dołączą do naszej drużyny, ale już teraz są nasze i Na Fali! Jaśka przyszła do nas w październiku w totalnym chaosie i trza było trochę się nagłowić by ułożyć tę kostkę rubika. Trochę elementów poprzesuwać, trochę pozmieniać. Zmiana nawyków nie jest łatwa, zwłaszcza gdy wymagana jest duża rewolucja- dlatego bardzo podziwiamy Dorotę, że osiągnęła tak dużo w tak krótkim czasie. Występ w Kaliszu był dowodem na to, że może być i będzie super. Niestety było też trochę pechowo. Odkręcany kwadrat, przy którym suczka biegła gdzieś niepewnie w bok- zmienił się na bardzo dynamiczny… w Kaliszu tak bardzo, że Jaśka wylądowała za taśmą- ups! Co nas zawiodło to patyczki- wydawało się, że naprawione, a tu na zawodach psikus. Niestety bez względu na to jak bardzo byśmy chcieli niektóre zmiany wymagają czasu. Nie mniej po tym występie można tylko i wyłącznie optymistycznie patrzeć w przyszłość 🙂

No i najwyższa klasa… Pierwsza para od nas- Ola i Opos. Rok czasu od debiutu. Nie był to występ na miarę możliwości tej pary, co można po części tłumaczyć tym, że startowali po tym jak przyjechali w nocy i nie uczestniczyli w treningu. No a po części też tym, że część ćwiczeń jest w trakcie robienia od nowa pod kątem Mistrzostw Świata w Austrii. Nie mniej nie było najgorzej- start bez treningu był dobrym sprawdzianem, pokazał, że Opos ćwiczenia zna już na wylot i teraz tylko trzeba piłować jakość. Powoli, powolutku wprowadzamy małe zmiany- co jest fajne- to że Opos cały czas uczy się nowych rzeczy. Gdzie w tym wszystkim zajdziemy? – sami jesteśmy ogromnie ciekawi.

Na koniec nasi trójkowi debiutanci. Co tu dużo pisać- fajnie by było jakby to zostało już tradycją Na Fali- że w Kaliszu nasze debiuty w trójce kwalifikują się prosto na Mistrzostwa Świata. Tak było rok temu z Olą i Oposem i w tym roku powtórzył to Andrzej z Nordem. Nord pokazał się w fantastycznym stylu- jego dynamika robi duże wrażenie. W Kaliszu potknęli się tylko przy aporcie kierunkowym- zabrakło komendy zatrzymującej przy pachołku i nasz czarnuszek jak piorun popędził w stronę aportów. No niestety szybkość ma swoje ciemne strony- nie daje chwili czasu do namysłu. Może tak jednak miało się stać? Ten błąd już pewnie nigdy nie zostanie powtórzony. Teraz pozostaje dopracowanie szczegółów, wypracowanie stabilności i… do zobaczenia w Salzburgu!

W Kaliszu nie startowały, ale trenowały jeszcze inne psiaki Na Fali- Torek, Velek i Zgredek. Ostro się przygotowują i pewnie wkrótce wystąpią też jako zawodnicy. Grupa debiutantów będzie pewnie większa, także wszystko wskazuje na to, że kolejne zawody będzie zalewać coraz większa Fala 🙂

Obejrzyj film z wyjazdu drużyny Na Fali do Kalisza:

 

Posted by admin
Grudzień - 25 - 2011

Pełnych radości i spokoju Świąt Bożego Narodzenia życzy cała ekipa Na Fali!

W czasie przedświątecznym zorganizowaliśmy I Klubowe Zawody AgiObi! W konkurencjach, na które składały się ćwiczenia z regulaminów obedience oraz agility uczestniczyły trzy drużyny. Wygrała ta, która pokazała największą wszechstronność, kreatywność i wspaniałe umiejętności. Walka była zacięta i wszyscy spisali się znakomicie, a co najważniejsze mieliśmy tego dnia świetną zabawę!

Tego świątecznego dnia sędziowały nas Święte Mikołajki!

Zwyciężyła ekipa – Kundle Na Fali!

czyli Bartek i Stefan, Ola i Jaga, Madziasto i Torek, Ada i Bessy oraz Monika i Coffee.

Na drugim miejscu – Bomby Falowe!

czyli Monika i Norko-Berek, Ola i Ralf, Ula i Bajka, Hania i Opos oraz Gosia i Viga.

A na trzecim – Pii Grochowe!

czyli Katka i Achaja, Karolina i Nelly, Ala i Timi, Karolina i Diam oraz Ania i Shaggy.

Niektórzy zawodnicy zdobyli dodatkowo wyróżnienia:
Ania i Shaggy – Żelazna wytrzymałość
Karolina i Nelly – Długodystansowa odporność
Bartek i Stefan – Pełen kontakt
Ada i Bessi – Precyzja w sterowaniu
Ola i Ralf – Kreatywne rozwiązania
Hanik i Opos – Powalająca prędkość

Towarzyszyła nam cudowna świąteczna atmosfera, choinka, prezenty, gorąca herbatka i kładka pełna smakowitości:

Jeszcze raz życzymy wszystkim wszystkiego najlepszego!

Posted by admin
Listopad - 4 - 2011

Mistrz Polski Obedience w klasie 3 jest Na Fali! Najważniejsze zawody w kraju w tym roku wygrała Ola z Oposem. W ostatnią niedzielę października wszyscy falowcy ściskali mocno kciuki za naszych reprezentantów! Zawody odbyły się we Wrocławiu, sędziowane przez E. Hader i J. Arnolda.

Ola po raz kolejny pokazała, że doświadczenie zdobyte na tegorocznych Mistrzostwach Świata nie zostało zmarnowane. Dobrze zaplanowane treningi procentują i każdy kolejny start Oposa jest coraz lepszy. Zwycięstwo w konkurencji 6 psów i ocena doskonała bardzo nas cieszy. Razem z tytułem Mistrza Polski 2011, Ola i Opos zdobyli kwalifikację na Mistrzostwa Świata (Austria 2012).

Razem z Olą do Wrocławia pojechała Dorota Poklękowska ze swoją owczarką Yasminą Guapass. Dorota od października uczestniczy w naszych treningów. Mimo że punktowo dziewczyny nie wypadły zbyt dobrze to pokazały, że jest w nich prawdziwy duch sportowca. Mamy wiele do zrobienia, ale jesteśmy pewni, że na efekty długo nie trzeba będzie czekać i wkrótce Dorota i Jaśka zaczną wymiatać na zawodach i za jakiś czas dołączą do drużyny Na Fali.

WYNIKI MISTRZOSTW POLSKI OBEDIENCE 2011

Obejrzyj film ze startu Oli i Oposa:

Posted by admin
Wrzesień - 2 - 2011

W Szczecinie odbyły się kolejne zawody obedience w ramach Pucharu Polski.
Sędziował Janusz Arnold.

Zawody rozegrane zostały w sobotę 3 września. Klub Na Fali reprezentowały czarne belgi- Nord i Lothar. Młodszy Lolek startował w klasie 1, Nord w klasie 2. Oba za swoją pracę uzyskały ocenę doskonałą co w tym przypadku oznacza awans do klas wyżej. Bardzo się cieszymy, że w naszym klubie mamy już dwa psy w najwyższej klasie posłuszeństwa- do Oposa dołączył Nord.

Dla przewodników naszych czarnuszków- Wiktorii i Andrzeja Morawców wielkie gratulacje!!!

Posted by admin
Wrzesień - 2 - 2011

14 sierpnia jak co roku na sopockiej wystawie psów rasowych odbyły się zawody obedience w ramach Pucharu Polski. Sędziowała Katarzyna Drobik.

Nasz klub reprezentowała Ola z Oposem, która jako jedyna startowała w najwyższej klasie. Był to pierwszy występ tej pary od startu na Mistrzostwach Świata Obi. Minął zaledwie miesiąc, a już można było zobaczyć, że zdobyte doświadczenie nie poszło w las. Występ Oposa był bardzo stabilny, pewnie realizował kolejne ćwiczenia. W efekcie para zdobyła 278 punktów i ocenę doskonałą.

 

Zdjęcia autorstwa Hani Dobrzyńskiej, pełna fotorelacja – tutaj!

Złota myśl Na Fali

Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem - Edward Hoagland

Zobacz fotorelacje

IMG_3681IMG_3667IMG_3659IMG_3658